Czy Kościół lubi internet?

Czy Kościół lubi internet?

Jan Paweł II dość kategorycznie stwierdza, że Kościół „powinien skorzystać z nowych możliwości, które otworzył postęp w dziedzinie techniki komputerowej i satelitarnej”. Nieco dalej mówi: „Z pewnością winniśmy być wdzięczni nowej technice, która pozwala nam gromadzić informacje w ogromnych systemach sztucznej pamięci stworzonych przez człowieka, umożliwiając przez to szeroki i bezpośredni dostęp do wiedzy stanowiącej nasze ludzkie dziedzictwo, do tradycji i nauczania Kościoła, do słów Pisma Świętego, do nauczania wielkich mistrzów duchowości, do historii i tradycji Kościołów lokalnych, zakonów i instytutów świeckich […]”.

Sieć komputerowa w świetle wypowiedzi Kościoła katolickiego

Dziesięć ostatnich lat rozpowszechnienia się Internetu na całym świecie pokazało, że Kościół katolicki nie tylko nie zdystansował się do tych przemian, ale że jest ich dyskretnym kibicem. Uważnie śledzi toczącą się na naszych oczach rewolucję informacyjną. I choć w obserwowaniu jej skutków nie jest bezkrytyczny, nie uległ biadoleniu pesymistów skłonny jest raczej zachęcać do naprawdę dobrego wykorzystania Internetu, niż straszyć nim niczym diabłem rogatym.

W artykule tym pokażę, jak w Kościele rodziła się otwartość na media i Internet. Prześledzimy ten proces od XIX-wiecznej podejrzliwości, przez XX-wieczne otwarcie na media, by wreszcie przyjrzeć się konkretnym wypowiedziom dotyczącym komputerów i Internetu. Pominę opisywanie inicjatyw katolików w Internecie i dylematów z tym związanych. Interesować nas będą przede wszystkim oficjalne dokumenty Kościoła i wypowiedzi hierarchów.

1. Nieufne początki

„Przypominamy i odnawiamy, mocą nakazu i autorytetu Ojca Świętego, dotyczący całego duchowieństwa absolutny zakaz, bez żadnych wyjątków, uczestniczenia w spektaklach, które odbywają się w publicznych kinach Rzymu, także gdyby miały za przedmiot temat sakralny” […] te zadziwiające nas dzisiaj słowa pochodzą z roku 1918, z Dekretu Kardynała Wikariusza Rzymu. Nie zrozumiemy jednak, skąd taka ostrożność i krytycyzm Kościoła w stosunku do środków przekazu, jeśli pominiemy okoliczności, w jakich rozwijały się media przez ponad sto lat. Cofnijmy się więc do wieku XIX. W 1814 roku ukazują się pierwsze tytuły wielkonakładowych pism. Rozwija się technologia drukarska, powstają nowe dzienniki, które bardziej niż książki dają możliwość pokazania olbrzymiego spektrum poglądów; rośnie ich oddziaływanie. Dla Kościoła XIX stulecie to jednak przede wszystkim dramatyczna konfrontacja poglądów. Rozwija się ateizm i komunizm. Wiarę przeciwstawia się rozumowi, a bezkrytycznie oceniany postęp techniczny przywiązaniu do tradycji. Podważane są podstawowe zasady moralności. Media są narzędziem, za pomocą którego nowe ideologie ogłaszane są światu. Sprzeciw Kościoła nie wynikał z lęku przed jakąkolwiek krytyką (choć sięgała ona nawet tego, że kwestionowano historyczność Jezusa). Już wtedy Kościół wyczuwał, że rodzące się nowe prądy myślowe idą w niepokojącym kierunku. Świat zrozumiał to dopiero po ponad stu latach, gdy zobaczył skutki dominacji komunizmu (wojna ideologiczna, prześladowania, bieda) i ateizmu (np. obozy koncentracyjne).

Trudno się zatem dziwić, że w pierwszym stuleciu mediów masowych Kościół odnosił się do nich z dystansem. W 1832 r. papież Grzegorz XVI ogłasza encyklikę Mirari vos, w której potępia rozpowszechnianie w prasie doktryn zwalczających naukę Kościoła, na przykład libertynizmu. Z kolei Pius IX w 1849 r. publikuje encyklikę Nostis et nobiscum. Krytykuje w niej prasę szkodliwą i zaleca wydawanie dobrej. W pierwszych wypowiedziach na temat mediów Kościół nie koncentrował się na możliwościach ich wykorzystania, ale raczej na pojawiających się negatywnych zjawiskach. Potwierdzają to słowa Grzegorza XVI ze wspomnianego dokumentu: „Jesteśmy przerażeni, czcigodni bracia, widząc, że jesteśmy atakowani przez tak liczne monstrualne doktryny, a raczej przez tak liczne potworne błędy, które wzdłuż i wszerz rozpowszechnia się za pośrednictwem olbrzymiej liczby broszur i pism, pozbawionych wagi, ale nabrzmiałych złośliwością, z których rozprzestrzeniające się zło, opłakujemy”.

W drugiej połowie XIX w. można mówić o stopniowym otwieraniu się Kościoła na środki przekazu. W 1850 r. ukazuje się w Rzymie La Civilt[/a’] Cattolica, pierwsze czasopismo katolickie, a jedenaście lat później L’Osservatore Romano, oficjalny organ Stolicy Apostolskiej. Propagatorem piśmiennictwa katolickiego był papież Leon XIII (1878-1903), który w encyklice Etsi nos z 1882 r. wzywa do rozwijania prasy katolickiej i propagowania wartości chrześcijańskich. Podobne apele znajdą się także w późniejszych wypowiedziach papieży.

Na przełomie XIX i XX wieku kłopotliwym wynalazkiem okazało się kino. W pierwszej fazie swojego istnienia miało ono opinię plebejskiej rozrywki. Kojarzyło się raczej z jarmarczną zabawą niż głębokim przekazem. Stąd początkowa niechęć Kościoła do tej formy przekazu i cytowany już zakaz oglądania filmów przez duchowieństwo. Z czasem negatywna ocena kina się zmieniła. W miarę rozwoju kinematografii papież Pius XI zachęcał do działalności ewangelizacyjnej poprzez produkcję dobrych filmów (encyklika Divini illius Magistri / O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży z 1929 r. i encyklika Vigilanti cura/ O filmie z 1936 r.).

2. Otwarcie na media

Druga połowa XX wieku to czas najistotniejszych zmian w nauczaniu Kościoła na temat mediów. Zwiastunem tego stała się w 1957 r. encyklika Piusa XII Miranda prorsus, obszerny dokument poświęcony filmowi, radiu i telewizji. Encyklika ta miała się wkrótce przydać podczas prac Soboru Watykańskiego II (1962-65). Jednym z głównych tematów, jakim zajęli się ojcowie soborowi, była tożsamość Kościoła w dzisiejszym świecie. Jako owoc tych prac powstała sławna Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes z 1965 r., ale też m.in. Dekret o środkach społecznego przekazywania myśli Inter mirifica z 1963 r.

Dekret ogłoszony został stosunkowo wcześnie, jako drugi z 16 dokumentów soborowych. Nie jest wielki, jego polskie tłumaczenie liczy 9 stron druku. Jednak ranga dekretu (w hierarchii źródeł teologicznych nauczanie soboru jest na jednym z najwyższych miejsc) i jego późniejsze oddziaływanie każą nam przyjrzeć się bliżej tekstowi. Warto w tym miejscu tylko przypomnieć, że sobory są bardzo rzadkimi wydarzeniami w życiu Kościoła. Dotychczas było ich 21, czyli średnio jeden na 100 lat, dwa ostatnie przed Soborem Watykańskim II to Sobór Trydencki (1545-63) i Watykański I (1869-70)). Inter mirifica był pierwszym w historii dokumentem soborowym, poświęconym mediom.

Nie bez znaczenia jest już sam tytuł „Dekret o środkach społecznego przekazywania myśli”. W wypowiedziach na temat mediów Kościół świadomie używa najczęściej terminu „środki społecznego przekazu”, unikając określenia „środki masowego przekazu”. Ma to służyć podkreśleniu tego, że to człowiek, a nie jakaś bezimienna masa, tworzy przekaz i jest jego odbiorcą. To jedno z najważniejszych założeń katolickiej doktryny nt. mediów ich ocena uzależniona jest od tego, jak wpływa na jednostkę.

Już w pierwszych słowach Inter mirifica czytamy, że spośród podziwu godnych wynalazków techniki, środki przekazu zwracają szczególną uwagę. „Kościół-Matka zdaje sobie sprawę z tego, że środki te, właściwie użyte, oddają rodzajowi ludzkiemu wielką przysługę, ponieważ przyczyniają się niemało do odprężenia i ubogacenia ducha oraz szerzenia i umacniania Królestwa Bożego. Wie jednak również, że ludzie mogą ich użyć przeciw zamierzeniom Stwórcy, obracając je na własną szkodę” (IM 2).

W pierwszej, bardziej ogólnej części dokumentu, ojcowie soborowi zaznaczają, że obowiązkiem Kościoła jest przepowiadanie Ewangelii także za pomocą środków społecznego przekazu. Kościołowi przysługuje prawo ich używania. Właściwe posługiwanie się mediami uzależnione jest jednak od tego, czy ci, którzy ich używają, szanują zasady moralne i potrafią je wcielać w życie. Konieczne jest więc wyrabianie prawego sumienia, dotyczy to szczególnie trzech zagadnień: 1. Istnieje prawo do informacji, jednak powinna to być informacja prawdziwa i pełna, z uszanowaniem sprawiedliwości i miłości, godziwa i odpowiednia. 2. Nie można całkowicie oddzielać sztuki od moralności. 3. Jeśli przedstawia się zło, powinno to służyć zgłębianiu natury człowieka, a nie rozbudzać niskie pożądania (IM 3-7).

Ojcowie soborowi zwracają się do odbiorców, szczególnie młodzieży, by uczyli się właściwego korzystania z mediów „z umiarem i poczuciem karności”. Wzywa rodziców, by czuwali nad tym, co pokazywane jest ich dzieciom. Sobór nakłada dużą odpowiedzialność moralną na dziennikarzy, pisarzy, aktorów, reżyserów, producentów itp. „Zupełnie bowiem jasną jest rzeczą, jakie i jak ważne obowiązki mają oni wszyscy w obecnych warunkach, skoro mogą przez informacje oraz propagandę prowadzić rodzaj ludzki ku dobremu lub ku złemu”. Twórcy przekazu medialnego powinni, zdaniem Soboru, dawać godziwą rozrywkę i pociągać umysły do wyższych rzeczy (IM 10-11).

Dokument przypomina o zobowiązaniach, które ciążą na władzy świeckiej. Powinna ona bronić wolności informacji, popierać wartości religijne, kulturalne i sztuki piękne oraz chronić odbiorców. Powinna też stanowić takie prawo, które z poszanowaniem wolności, będzie chroniło przed łamaniem dobrych obyczajów lub hamowaniem postępu społeczeństwa (IM 12).

Druga część dokumentu zdominowana została przez bardziej konkretne wskazówki. Sobór wzywa do tego, by korzystać z mediów skutecznie, bez zwłoki i uprzedzać szkodliwe inicjatywy. Należy dbać o powstawanie dobrej prasy i wyrabiać w wiernych nawyk czytania prasy katolickiej. Trzeba popierać filmy, transmisje radiowe i telewizyjne, zakładać katolickie rozgłośnie i zatroszczyć się o rozwój szlachetnej sztuki teatralnej (IM 13-14).

Dlatego konieczne jest przygotowanie kapłanów, zakonników i świeckich, specjalizujących się w wykorzystaniu mediów. Trzeba różnymi sposobami przygotowywać ludzi do właściwego odbioru przekazywanych treści. Sobór uznaje, że „jest rzeczą wprost niegodną synów Kościoła, by bezczynnie patrzyli, jak przepowiadanie słowa zbawienia krępowane jest trudnościami technicznymi i wydatkami” (IM 15-18). Na koniec zwraca się z apelem o tworzenie zespołów specjalistów na różnych szczeblach życia kościelnego (IM 19-22).

Z perspektywy czasu można już chyba powiedzieć, że ten stosunkowo niewielki dekret zrewolucjonizował patrzenie Kościoła na media. W ciągu niespełna czterdziestu lat pojawiło się mnóstwo wypowiedzi, zwracających uwagę na rozmaite aspekty istnienia środków przekazu. Działająca od 1964 r. Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu kontynuowała myśli zasygnalizowane przez Sobór w kolejnych dokumentach: Instrukcji duszpasterskiej Communio et progressio z 1971 r., Instrukcji Aetatis novae z 1992 r., a także w najnowszych dokumentach „Etyka w reklamie” i „Etyka w środkach przekazu”. Od 1967 roku w Kościele jest obchodzony Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, na który co roku papież przygotowuje orędzie. O potrzebie prowadzenia ewangelizacji także przez media przypomniał Paweł VI w znanej adhortacji o ewangelizacji w świecie współczesnym Evangelii nuntiandi (nr 45). Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. poświęca 9 kanonów problematyce wykorzystania środków społecznego przekazu.

Tematyka ta pojawia się także w innych dokumentach Kościoła powszechnego oraz Kościołów lokalnych. Nie będziemy w tym miejscu szczegółowo analizować całego nauczania na temat mediów, gdyż jest ono bardzo obszerne. Dla naszego wywodu ważne jest, że w posoborowych wypowiedziach Kościoła dostrzec można wiele optymizmu związanego z wykorzystaniem mediów. Sporo miejsca poświęca się konieczności zachowania zasad etyki w przekazie medialnym oraz potrzebie wychowywania do korzystania z mediów zarówno odbiorców, jak i nadawców. Tam, gdzie wzmiankowany jest gwałtowny rozwój techniczny współczesnej cywilizacji, szczególnie w wypowiedziach Jana Pawła II powtarza się apel o pierwszeństwo człowieka nad rzeczą, o to, by bardziej być niż mieć. Na tym tle możemy się już uważnie przyjrzeć, jak Kościół zapatruje się na Internet.

3. Kosciół w internecie

20 stycznia 1990 r. Jan Paweł II ogłosił orędzie na XXIV Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, zatytułowane „Misja Kościoła w erze komputerów”. Zwróćmy uwagę na czas ukazania się tego dokumentu. Jeżeli przyjmiemy rok 1980 za początek upowszechniania się komputerów osobistych i domowych, a rok 1994 za początek masowego wykorzystywania Internetu na świecie (choć początki tej Sieci sięgają 1969 roku), papieskie orędzie ukazuje się stosunkowo wcześnie. W dokumencie nie pada ani razu określenie „Internet”, mowa jest jednak o postępie technicznym, technologii, technikach telekomunikacji, skomputeryzowanych systemach uczestnictwa, kulturze komputerowej, technice komputerowej i satelitarnej, systemach sztucznej pamięci i erze komputerów.

Nawiązując do Soboru Watykańskiego, Jan Paweł II zauważa, że postęp techniczny zmienia oblicze ziemi. „Nie sugerując bynajmniej […] stwierdza Papież […] że Kościół winien pozostawać na uboczu i nie angażować się w te procesy, Ojcowie Soborowi widzieli miejsce Kościoła w samym sercu ludzkiego postępu, jako uczestnika doświadczeń całej ludzkości, starającego się rozumieć je i interpretować w świetle wiary. Powinnością członków Ludu Bożego jest twórcze wykorzystywanie nowych odkryć i technologii dla dobra ludzkości i do realizacji Bożego planu wobec świata”.

Ojciec Święty zauważa, że w kolejnych latach tempo rozwoju techniki wzrosło, a na środki przekazu nie patrzy się już jak na narzędzia czy technikę, ale uważa się je za część kultury. Urzeczywistnia się to, co kiedyś było tylko wizją: rozwój dialogu między narodami, powszechne dzielenie się wartościami, coraz większe poznanie i zrozumienie, zacieśnienie więzów braterskich ponad podziałami.

„Wraz z pojawieniem się komputerowych technik telekomunikacji […] czytamy dalej […] oraz tak zwanych skomputeryzowanych systemów uczestnictwa Kościół otrzymał nowe środki realizacji swojej misji”. Metody te pozwalają zacieśniać więzy jedności. Bezpośredni dostęp do informacji umożliwia Kościołowi pogłębienie dialogu ze światem, Kościół może szybciej wyjaśniać swoje stanowisko w różnych sprawach, łatwiej też może prowadzić dialog z otaczającym go światem.

Jan Paweł II dość kategorycznie stwierdza, że Kościół „powinien skorzystać z nowych możliwości, które otworzył postęp w dziedzinie techniki komputerowej i satelitarnej”. Nieco dalej mówi: „Z pewnością winniśmy być wdzięczni nowej technice, która pozwala nam gromadzić informacje w ogromnych systemach sztucznej pamięci stworzonych przez człowieka, umożliwiając przez to szeroki i bezpośredni dostęp do wiedzy stanowiącej nasze ludzkie dziedzictwo, do tradycji i nauczania Kościoła, do słów Pisma Świętego, do nauczania wielkich mistrzów duchowości, do historii i tradycji Kościołów lokalnych, zakonów i instytutów świeckich […]”.

Na koniec Papież apeluje: „Okażmy zaufanie młodzieży!”, gdyż rozwój nowych technologii dokonuje się na jej oczach. Zdaniem Ojca Świętego, trzeba „odkryć odpowiednie formy zastosowania nowych systemów przechowywania i wymiany danych”, by przyczyniły się do większej sprawiedliwości, poszanowania praw człowieka, rozwoju wszystkich jednostek i narodów oraz „swobód, bez których niemożliwe jest życie w pełni ludzkie”.

Można uznać, że dokumentem tym Jan Paweł II „ochrzcił” technologię komputerową. Zauważmy jednak, że w jej przypadku nie można mówić o okresie nieufności i podejrzliwości Kościoła, jak to bywało wcześniej przy okazji powstawania nowych sposobów komunikacji. Owszem, nadużyciem byłoby mówienie o bezgranicznym entuzjazmie Kościoła wobec technik komputerowych. Jednak wydźwięk tego dokumentu jest zdecydowanie pozytywny, skoncentrowany na wykorzystaniu nowych możliwości, jakie dał nam rozwój techniki.

Kolejne lata, w których do technik komputerowych dołączył coraz popularniejszy Internet, nie przyniosły nowego dokumentu na ten temat. Stolica Apostolska dała jednak wyraźną aprobatę technologiom sieciowym poprzez uruchomienie stosunkowo wcześnie serwisu www.vatican.va, oficjalnej witryny Watykanu. W całym Kościele zaczęło się pojawiać mnóstwo stron, o których trudno w tym miejscu powiedzieć nawet w skrócie.

Przy różnych okazjach na temat Internetu wypowiadał się Jan Paweł II. W 1995 roku, mówiąc o Internecie i telewizji interaktywnej zauważył, że środki te wpływają na depersonalizację sposobów komunikacji, choć są też szansą dla współczesnego człowieka. Gdy uruchomiono stronę internetową Stolicy Apostolskiej, Papież kazał sobie wszystko tłumaczyć, choć przyznał na koniec, że chyba nigdy tego nie pojmie. W 1988 r. Ojciec Święty wyznał: „Komputer zmienił nieco świat, a na pewno zmienił moje życie”. Rok później przestrzegał, że „zupełny brak norm w dziedzinie informacji […] zwłaszcza w Internecie […] stwarza niebezpieczeństwo kultury subiektywnej”. Jednocześnie przyznał, że Internet oferuje „nadzwyczajne możliwości wolnego obiegu informacji” i stanowi ogromny potencjał kulturalny.

Problemem nowych mediów zainteresował się episkopat niemiecki. Komisja ds. Mediów opracowała warty wspomnienia w tym miejscu raport „Multimedia […] przeobrażenia ku społeczeństwu informacji”. Dokument obszernie omawia takie zagadnienia, jak skutki rozwoju multimediów, ich wpływ na różne dziedziny życia i możliwość wykorzystania ich w Kościele, zjawisko rzeczywistości wirtualnej, tworzenie się społeczeństwa informacyjnego. Ostatnia część poświęcona została problemom etycznym i teologicznym. Autorzy opracowania zauważają, że przyrost informacji nie oznacza automatycznie wzrostu zdolności komunikowania się. Postulują też, by teologia zainteresowała się zjawiskiem multimediów. „Kościół musi uzmysłowić sobie, w jaki sposób powinien się odnieść do informatyzacji oraz jak może połączyć możliwości z własnym rozumieniem mediów. Należy postawić pytanie, czy nie należałoby włączyć teologii do „superautostrady informacyjnej””.

Powróćmy jednak na chwilę do realiów polskich. Obradujący w latach 1991-99 II Polski Synod Plenarny wzmiankuje o Internecie w czterech punktach swych materiałów. W dokumencie o ewangelizacji wśród innych mediów wymienia Internet jako jej narzędzie (nr 36). W dokumencie o kulturze i mediach wspomina dwie najbardziej znane inicjatywy katolickie w polskim Internecie: Mateusza (www.mateusz.pl) i Opokę (www.opoka.org.pl) jako przykład wykorzystania Internetu i multimediów (nr 49). Dalej zachęca się diecezje do posługiwania elektroniczną siecią i przypomina wiernym o obowiązku utrzymywania lokalnych mediów katolickich (nr 85). Natomiast w ostatniej części tego opracowania, zawierającej konkretne wskazania, czytamy: „Internet stanowi ogromną pomoc w docieraniu do różnego rodzaju informacji. Dlatego, chociaż słusznie Kościół krytykuje „zaśmiecanie” Internetu, winno się także dostrzegać wielkie możliwości tego medium i wykorzystywać je w celu szerzenia Dobrej Nowiny. Należy zatem dbać m.in. o zakładanie i odnawianie katolickich stronic WWW” (nr 90).

W roku 1999 Papieska Rada ds. Środków Społecznego wydała dokument „Etyka w środkach przekazu”, w którym odnosi się także do zjawiska Internetu. „W sposób szczególny pewien niepokój budzi Internet z powodu radykalnie nowych skutków, które przynosi: jak utrata istotnej wiarygodności narzędzi informacji, niezróżnicowana uniformizacja przekazów, które zostają w ten sposób sprowadzone do czystej informacji, brak odpowiedzialnej reakcji i pewne osłabienie kontaktów międzyosobowych” (nr 24). Nieco dalej autorzy dokumentu zauważają, że ludzkość zmierza „do stworzenia globalnej sieci natychmiastowego przekazu informacji”. Można mieć dostęp do danych, które do niedawna były nawet poza zasięgiem badaczy i studentów. „Jednostka siedząc przed monitorem i klawiaturą może osiągać szczyty ludzkiego geniuszu i cnoty lub może się pogrążyć w przepaściach degradacji”. Dokument wzywa też do prowadzenia badań nad skutkami wykorzystania nowych technologii, zwłaszcza gdy chodzi o etykę (nr 27).

Rok 2001 (piszę ten artykuł na początku sierpnia) przyniósł kilka bardzo ważnych z punktu widzenia naszego tematu wydarzeń. W styczniu Jan Paweł II ogłosił orędzie na XXXV Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, zatytułowane „Rozgłaszajcie na dachach. Ewangelia w dobie globalnej komunikacji”. „Kościół napisał Papież nie może nie angażować się coraz głębiej w zmieniający się świat komunikacji społecznej”. Ojciec Święty zauważa, że choć media mogą zamazać różnicę między prawdą i fikcją, z drugiej strony dają olbrzymie możliwości szerzenia prawdy wśród wielkiej liczby ludzi (nr 2). W dokumencie wiele razy pojawia się wezwanie do odważnego głoszenia Ewangelii za pomocą środków społecznego przekazu. Papież wymienia też „pozytywne możliwości Internetu w rozprzestrzenianiu religijnej informacji i nauczania, bez żadnych barier ani granic” (nr 3). Jest to pierwszy dokument papieski tej rangi, w którym mowa jest wprost o Internecie.

Wkrótce po ogłoszeniu orędzia Watykan poinformował, że Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu przygotowuje dokument na temat Internetu. W lipcu przewodniczący tej rady abp John Foley zapowiedział, że będą to prawdopodobnie dwa dokumenty: pierwszy, adresowany do wszystkich ludzi dobrej woli, poświęcony etyce w Internecie, na wzór wcześniejszych „Etyka w reklamie” i „Etyka w mediach”. Drugi dotyczyłby możliwości efektywnego wykorzystania Internetu w Kościele, jako narzędzia ewangelizacji i duszpasterstwa.

Deklaracja abpa Foleya znalazła się w jego przesłaniu na Światowe Dni Komunikacji w Wiedniu. Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę nad tym tekstem, gdyż jest to najobszerniejsza z dotychczasowych wypowiedzi kościelnych hierarchów na temat ogólnoświatowej Sieci. Cały refererat abpa Foleya poświęcony był komputeryzacji i Internetowi. Arcybiskup relacjonuje między innymi, jak Watykan wspierał tworzenie się sieci informacyjnej Kościoła w Ameryce Łacińskiej, jak starał się o uzyskanie własnej domeny (.va) i dlaczego była ona istotna dla uwiarygodnienia treści zawartych na stronach watykańskich.

„Jezus stwierdza abp Foley dał Swojemu Kościołowi mandat nauczania wszystkich narodów. Internet oferuje Kościołowi możliwość, by zachowane przesłanie Jezusa Chrystusa uczynić dostępnym dla każdego na świecie, kto ma dostęp do Internetu. W społeczeństwach, które nie zgadzają się na obecność księży, sióstr, braci lub świeckich misjonarzy, Internet może przynieść tym zaangażowanym w duchowe poszukiwanie lub też tym, którzy po prostu ciekawi, okazji informacji i inspiracji, do których w inny sposób nie było dostępu”. Arcybiskup wymienia możliwości, które otwierają się przed Internetem: prowadzenie dialogu, odpowiadanie na pytania, interaktywne szkolenia, a nawet kierownictwo duchowe. Zdecydowanie odrzuca jednak możliwość spowiedzi on-line, „która zawsze musi się odbywać w sakramentalnym kontekście osobowego spotkania”.

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu przyznaje, że z Internetem wiążą się także pewne problemy: zagrożenie prywatności, łamania praw autorskich, pornografii i uzależnienia od Internetu. „Jednak dodaje zaraz jak wszystkie środki komunikacji, Internet oferuje więcej okazji do czynienia dobra niż okazji do zła. Pytanie tylko, jak tego używamy”.

W zacytowanych wypowiedziach widać, że Kościół pokłada duże nadzieje w Internecie i traktuje go jako narzędzie, którego ocena moralna zależy od tego, w jaki sposób zostanie użyte. Równocześnie wyliczane są niebezpieczeństwa związane z powstaniem Sieci (zacieranie prawdy, dehumanizacja, tworzenie nowych podziałów, uzależnienia, zagrożenie prywatności, działania niemoralne). Z kontekstu tych wypowiedzi wynika jednak, że wątpliwości te wymieniane są nie po to, by wyrazić nieufność Kościoła do Internetu. Wręcz przeciwnie, potrzebne jest ożywienie działalności katolików w elektronicznej Sieci, by minimalizowali oni negatywne skutki jej istnienia i rozwijali jej pozytywne możliwości (jak ułatwiony dostęp do informacji, rozwijanie dialogu, pogłębianie zrozumienia i jedności między narodami oraz, bezpośrednio w Kościele, zakładanie baz danych, ewangelizacja, usprawnienie wymiany informacji). Z takiego wykorzystania Internetu Kościół nie rezygnuje.

4. Wnioski

Przegląd dwóch wieków nauczania Kościoła pozwala nam wyciągnąć kilka dalej idących wniosków. Oczywiście, niełatwo spekulować, w jakim kierunku pójdą dalsze wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego. Już teraz możemy jednak zauważyć kilka charakterystycznych tendencji.

  • Kościół właściwie od razu zaakceptował zjawisko rozwoju technik komputerowych i Internetu, w wielu miejscach wymienia zalety tych wynalazków.
  • Internet, podobnie jak inne media, postrzegany jest jako narzędzie. Dlatego jako taki nie jest oceniany moralnie jako dobry lub zły. Ocenie moralnej podlega natomiast sposób wykorzystania go przez ludzi, o czym wzmiankowało kilka cytowanych tu dokumentów.
  • W dokumentach tych wymieniane są zagrożenia związane z rozwojem Internetu i powstawaniem globalnej sieci komunikacji. Zagrożenia te przedstawiane są jednak jako problemy do rozwiązania, a nie jako powód do rezygnacji z wykorzystania elektronicznej sieci.
  • Prymat człowieka nad techniką […] to jedna z podstawowych zasad w nowych mediach, za jaką opowiada się Kościół. Z tego powodu można się spodziewać, że będzie ostro krytykował bezkrytyczną wiarę w postęp techniczny i przedstawianie społeczeństwa informacyjnego jako nowej, doskonałej formy społecznej.
  • Kościół nie opowiedział się za radykalnym ograniczeniem wolności w Internecie, na przykład poprzez regulacje prawne. Stale przypomina jednak i będzie przypominał, że wolności nie należy absolutyzować oraz że wolność nie powinna łamać zasad moralnych. Akcentuje zatem sferę etyczną, a nie jurydyczną.
  • Jednym z najczęściej powtarzanych postulatów w doktrynie o mediach jest apel Kościoła o wychowanie do odpowiedzialnego korzystania z nich. Dotyczy on zarówno odbiorców (widzów, czytelników), jak i nadawców (dziennikarzy, redaktorów, właścicieli koncernów medialnych etc.).
  • Rozwój globalnej łączności przynosi ambiwalentne skutki. Kościół wyraźnie popiera procesy, które ułatwiają jednoczenie się ludzi, rozwój dialogu, znoszenie uprzedzeń i nienawiści. Z pewnością będzie jednak krytykował pogłębianie się różnic między tymi, którzy mają dostęp do Internetu, a tymi, którzy nie mogą z niego korzystać. Dotyczy to zarówno relacji między państwami o różnym stopniu rozwoju, jak i różnic wewnątrz społeczeństw, np. między bogatymi-biednymi, młodymi-starymi, wykształconymi-niewykształconymi. Niepokój Kościoła budzi też proces gwałtownej uniformizacji, czego efektem może być zanikanie bogactwa kultur lokalnych.
  • Możliwości gromadzenia informacji, jakie daje Internet, są dla Kościoła niezwykle interesującym wyzwaniem. Zebranie wielu przekładów Pisma Świętego, tekstów pisarzy chrześcijańskich, ojców Kościoła, papieży, soborów, synodów i wybitnych myślicieli z dwóch tysięcy lat […] to wszystko nie było możliwe w takim stopniu, w jakim oferuje to Internet. Do najważniejszych zalet elektronicznych bibliotek należy ich olbrzymia pojemność, łatwość przeszukiwania, niskie koszta oraz możliwość dostępu dla wielu osób, niezależnie od miejsca przebywania.
  • Internet nie jest tylko miejscem gromadzenia informacji i kościelnych dokumentów. Powinien być także miejscem ewangelizacji. Apel o ewangelizację na różne sposoby pojawia się często w ostatnich latach, przy czym jest ona rozumiana nie jako „nawracanie błądzących”, ale jako dawanie innym świadectwa tego, w co i Kogo sam wierzę.
  • Najważniejsze rzeczy w życiu Kościoła dostępne są tylko bezpośrednio. Możliwe jest tworzenie elektronicznych bibliotek, wymiana informacji, ewangelizacja, a nawet poradnictwo duchowe przez Internet. Jednak sakramenty (w szczególności spowiedź) wymagają jedności miejsca i czasu oraz odniesienia do realnej wspólnoty wierzących (transmisja Mszy przez Internet, podobnie jak przez radio czy telewizję, nie jest równoważna uczestniczeniu w niej). Kościół katolicki patrzy tutaj bardzo trzeźwo i nie widzi potrzeby „internetyzowania” na siłę wszystkiego, łącznie z sakramentami i wspólnotami.

Zachowując więc zdrowy dystans, Kościół z zainteresowaniem przygląda się Internetowi i stara się zrobić z niego dobry użytek, gdy tylko jest to możliwe. Tam natomiast, gdzie pojawiają się niebezpieczeństwa, zachęca wszystkich ludzi dobrych woli, w tym chrześcijan, do niwelowania zagrożeń. „Multimedia napisali biskupi niemieccy w cytowanym dokumencie mogą prowadzić do redukcji rzeczywistości […]. To napięcie jest przyjaznym człowiekowi wyzwaniem dla Kościoła”.

ks. prof. Tadeusz Zasępa, Radosław Chmura

****

ks. prof. Tadeusz Zasępa ( 1946 – 2016) – polski kapłan katolicki archidiecezji częstochowskiej, teolog, profesor nauk teologicznych, medioznawca, w latach 2008-2014 rektor Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku na Słowacji, nauczyciel akademicki Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

W latach 1965–1971 studiował na Wyższym Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie, 30 maja 1971 w Częstochowie otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Stefana Bareły, 1974–1976 studia w KUL, 1976 – Uniwersytet Sacro Cuore w Mediolanie, 1977 – Katolicki Uniwersytet Ameryki w Waszyngtonie, 1978 – Uniwersytet w Genewie, 1978 magisterium z teologii pastoralnej na KUL, 1981–1983 Uniwersytet Sacro Cuore w Mediolanie, w 1983 otrzymał doktorat z teologii pastoralnej na KUL, 1983–1984 Katolicki Uniwersytet w Waszyngtonie, w 1987 habilitacja z teologii pastoralnej w zakresie mediów masowych w KUL, w 1995 objął stanowisko profesora nadzwyczajnego KUL, od 2001 profesor zwyczajny.

W latach 1971–1974 wikariusz w parafii Ducha Świętego w Wieruszowie oraz duszpasterz głuchoniemych z ośrodkiem w Wieluniu, liczne podróże zagraniczne, 1975–1977 duszpasterz akademicki w Domu Akademickim KUL przy ul.Sławińskiego 8 (dziś Niecała), od 1977 pomoc duszpasterska w parafii św. Pawła w Lublinie i Matki Bożej Częstochowskiej w Żabiej Woli k. Lublina, współpracownik duszpasterstwa głuchoniemych, 1991 założyciel i prezes Fundacji „Sacrum-Paideia” wspierającej niepełnosprawnych, 1992–1995 założyciel i pierwszy dyrektor Katolickiego Radia Lublin, 1993–1995 założyciel i pierwszy redaktor lubelskiej edycji „Niedzieli”. – więcej >>>

Czytaj:
Globalizacja – mass media – Internet
Wybór bibliografii

/ katolik.pl /

Close Menu

Zamówienie pakietu EXTRA

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu PREMIUM

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu SUPER

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu STANDARD

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu BASIC

[contact-form-7 404 "Not Found"]